Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1937. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1937. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2009

Budowa dróg w Abisynji

Z polecenia Mussoliniego przystąpiono w Abisynji przedewszystkiem do budowy dróg i mostów. Koloniści włoscy, znajdujący się obecnie w liczbie 120.000 w Abisynji, są nietylko zoboiwiązani do uprawy roli, ale przedewszystkiem używani do robót ziemnych. Na ukończeniu są już nowe drogi Asmara — Addis Abeba, Assab — Addis Abeba, Harar — Diredaua, itd. Na zdjęciu walcowanie jezdni w obszarze Laghi w Abisynji.

Źródło: Światowid nr 17 (663) - 24.04.1937, str.2

poniedziałek, 2 marca 2009

W sezonie polowań

W lasach dóbr Nacpolsk — Strzembowo, powiat Płońsk p. Zbigniewa Charzyńskiego odbyło się polowanie, na którem zabito 595 zajęcy, 25 kozłów i 7 lisów. Na zdjęciu grupa myśliwych, która brała udział w tem polowaniu, na śniadaniu. Stoją od lewej: pp. Karol ks. Radziwiłł, Witold Maciejewski, inż. Stanisław Bobakowski, Eugenjusz Wojewódzki, Zbigniew Charzyński, inż. Tadeusz Robakowski i Dominik ks. Radziwiłł.

Źródło: Światowid nr 10 (656) - 06.03.1937, str.2

poniedziałek, 16 lutego 2009

Marsz od południa

Mieszkańcy Malagi mogą znów spać spokojnie, albowiem czuwają nad nim straże gen. Franco. Na zdjęciu widzimy warte wojskową narodowców na jednym z wynioślejszych punktów Malagi.

Ludność Malagi zgotowała wkraczającym wojskom gen. Franco żywiołową owację, witając z radością swych wybawicieli z pod czerwonego reżimu.


Ludność Malagi, która nie chciała ewakuować z czerwonymi z miasta, kryła się przed nimi podczas oblężenia do tamtejszych kościołów. Na zdjęciu widzimy grupę tych uchodźców, sfotografowanych przed kościołem bezpośrednio po zajęciu miasta.

Olbrzymie tłumy ludności na ulicach Malagi, podczas wejścia do miasta wojsk narodowych. Na pierwszym planie oddział kawalerji narodowej.

Natychmiast po zajęciu Malagi, wojska narodowe przedsięwzięły dalszy marsz naprzód wzdłuż wybrzeża. Oto oddział karabinów maszynowych, maszerujący przybrzeżną szosą.


Moment powitania wojsk narodowych w Maladze. Oto m. in. widzimy klęczącą kobietę, witającą wyciągniętą ręką narodowe oddziały. Ze zbolałej jej twarzy możemy wyczytać straszne przejścia, które dotknęły ją pod „rządami" czerwonych.

Powrót do Malagi ubogiej ludności miasta, która w obawie przed czerwonym terorem chroniła się dotąd po okolicznych wioskach.

Wkroczenie wojsk narodowych do zdobytej Malagi.

Źródło: Światowid nr 9 (655) - 27.02.1937, str.6-7, 24

niedziela, 25 stycznia 2009

Elekcja króla cygańskiego w Warszawie

Nowy król cygański, Janusz Kwiek, w otoczeniu adjutantów: Sergjusza Kwieka (na lewo) i Antoniego Ciecierskiego (na prawo).

Z popisów śpiewnych, które odbyły się po wyborze króla: grupa wykonawców z głośną śpiewaczką cygańską Tamarą (na pierwszym planie).

Protoprezbiter Teodorowicz dokonywa religijnego aktu koronacji nowego króla cygańskiego.

Senatorowie cygańscy w oficjalnych strojach, przed głosowaniem na nowego króla.

Źródło: Światowid - 10.07.1937, str.4

czwartek, 15 stycznia 2009

Koniec karjery Degrelle'a

Klęska wyborcza jaką poniósł przywódca reksistów belgijskich, Leon Degrelle, może stać się. początkiem końca karjery tego ambitnego i młodego polityka, który myślał, że zdoła pozyskać większość społeczeństwa dla ruchu faszystowskiego. Popełnił jednak szereg pomyłek taktycznych, jak np. stając zbyt otwarcie po stronie separatystów flamandzkich, przez co zraził sobie patrjotów i duchowieństwo katolickie. Na zdjęciu Degrelle wita podniesieniem ręki swoich zwolenników.

Źródło: Światowid 27.04.1937, str.2

środa, 14 stycznia 2009

Pojazd przyszłości

Na welodromie w Paryżu dokonał inż. Millet prób z nowym pojazdem rakietowym, rozwijając znaczną szybkość. Wynalazca przypuszcza, że już w niedługim czasie zarówno okręty, jak i aeroplany uzyskają popęd rakietowy. Nie brak jednak sceptyków, którzy bardzo krytycznie odnoszą się do tego rodzaju „motoru", łatwo psującego się i niebezpiecznego dla otoczenia.

Źródło: Światowid - 16.05.1937, str.10

czwartek, 18 grudnia 2008

Krajowe Zawody Lotnicze

Dnia 22 sierpnia b.r. rozpoczęły się w Warszawie na lotnisku Mokotowskiem krajowe zawody lotnicze zorganizowane przez Aeroklub R.P., które trwały do 30 ub. m. Do zawodów tych stanęli zawodnicy z Aeroklubów: warszawskiego, lwowskiego, gdańskiego, krakowskiego, poznańskiego, pomorskiego, wileńskiego, śląskiego, łódzkiego i PWS. Kierownikiem zawodów był ppłk. pilot Augustyn Domes, jego zastępcą kpt. pilot Witakowski a sekretarzem p. Piątkowski. Do zawodów zastał użyty tylko jeden typ płatowca a mianowicie "RWD 8". Trasa lotu prowadziła z Warszawy do Krakowa, z Krakowa do Lwowa i ze Lwowa do Warszawy, czyli razem 1500 kilometrów. Regulamin zawodów postanowił, że klasyfikacja zawodników będzie przeprowadzona wyłącznie zespołami i nie przewidywał nagród indywidualnych. Pierwsza część zawodów obejmowała t.zw. obóz lotniczy, gdzie odbył się szereg prób jak np. lądowanie na ograniczonej przestrzeni, opanowanie pilotażu, zrzucanie meldunków, lot w szyku, itd.; zakończeniem zawodów był lot okrężny.
Na starcie do zawodów stanęło 35 maszyn. W ostatniej chwili wycofała się ekipa pomorska i śląska. Pogoda nie sprzyjała. Bardzo trudną była próba orientacji, polegająca na odszukaniu samolotu, który wylądował w polu. Miejsce to znajdowało się w pobliżu Płocka. Próba spostrzegawczości wymagała odnalezienia znaków, umieszczonych na 190 km trasie, dość krętej i posiadającej 15 znaków. Wynik jej był naogół dodatni. We wszystkich próbach technicznych na pierwszem miejscu znalazła się ekipa Aeroklubu warszawskiego, na drugiem gdańskiego, a na trzeciem lwowskiego. W poniedziałek ubiegły zakończono krajowe zawody lotnicze, zwycięstwem Aeroklubu warszawskiego. Wykazały one dużą sprawność pilotów i świetną jakość maszyn.

Triumfatorzy z Zurychu, znakomici lotnicy (od lewej) Kowalski, Przysiecki i Solak.

Pilot Kurec (Wilno), który z powodu nieco wygórowanej wagi (ponad 100 kg) musi sam pilotować i być zarazem obserwatorem.


Klucz trzech samolotów (RWD 8) na lotnisku w Warszawie.


P. Piątkowski, sekretarz Aeroklubu R. P.


Żeńska załoga poznańska: panie Hrynakowska i Modlibowska.



Źródło: Światowid - 04.09.1937, str.7

wtorek, 28 października 2008

Zgon Michała Drzymały

Dnia 25 kwietnia br. zmarł w Grabówce (powiat wyrzyski), śp. Michał Drzymała, nieustraszony bojownik narodowy - symbol przywiązania chłopa polskiego do ziemi. Gdy władze pruskie w 1904 r. nie pozwoliły mu na wybudowanie domu na własnej ziemi w Podgradowicach, Drzymała kupił wóz od cyganów i zamieszkał w nim. Po śmierci odznaczono Drzymałę orderem "Polonia Restituta". Na zdjęciu historyczny wóz Drzymały.

Źródło: Światowid nr 18 (664) - 01.05.1937, str.12

sobota, 4 października 2008

Ostatni żuaw armji papieskiej żyje w Polsce

Prasa zagraniczna przyniosła niedawno wiadomość, że w Nancy we Francji zmarł w 102 roku życia hr. Ludwik de Courten, ostatni oficer historycznej armji papieskiej. Wiadomość ta o tyle jest nieścisłą, że w Marcinkowicach pod Nowym Sączem żyje p. Adam Dąbrowa-Morawski. lat 95, porucznik historycznej armji Żuawów papieskich Piusa IX i Rycerz braci Białych Krzyżowców Sahary, a co najważniejsze porucznik - powstaniec z r. 1863.

Źródło: Światowid nr 16 (662) - 17.04.1937, str.5

wtorek, 23 września 2008

Męcarze

Arcybractwo Męki Pańskiej przy kościele O. O. Franciszkanów w Krakowie.
Podczas uroczystych procesyj kościelnych na terenie Krakowa, uderza widza wśród barwnych tłumów, widok kroczących milcząco, zakapturzonych postaci, ubranych w czarne, powłóczyste, do ziemi sięgające szaty, przewiązane pokutniczym sznurem. Postacie te, jakby z jakiego starego sztychu występujące, zdają się kroczyć na czele jakiegoś średniowiecznego trybunału Świętej Inkwizycji, zwłaszcza wówczas, gdy okryją swoje głowy czarnymi, szpiczastymi kapturami, zaopatrzonymi w małe otworki dla oczu.
Grupa ta, tak bardzo wyróżniająca się od reszty uczestników procesyj, to członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej, które ma swoją odwieczną siedzibę przy kościele św. Franciszka, w kaplicy o tej samej nazwie co Arcybractwo, a znajdującej się po lewej stronie nawy głównej bazyliki. Świeckie to bractwo, jedyne w Polsce, a mające "braci" tylko w Rzymie, zostało założone w r. 1595 przez ówczesnego biskupa krakowskiego, ks. Marcina Szyszkowskiego. Celem tego bractwa było: modlić się o zgodę i zjednoczenie wszystkich pod berłem Chrystusa; prosić o zwycięstwo nad niewiernymi, o nawrócenie heretyków i odszczepieńców, o zbawienie i całość Ojczyzny; za zebrane ofiary wykupywanie jeńców; opieka nad opuszczoną dziatwą; wszystkim chętnie i dobrze usługiwać; i stale wszystkim przypominać o rychłej śmierci, słowami: "memento mori!"
Poświęcone specjalnie czci Męki Pańskiej, zobowiązane jest do bardziej uroczystych modłów w piątki, największe zaś uroczystości ich przypadają na dni Wielkiego Tygodnia i na Święto Znalezienia i Podwyższenia Krzyża św.
W dniach tych odbywają się we wspomnianej kaplicy specjalne procesje. Na czele takiej procesji postępuje Krucifer, czyli Niosący Krzyż. Ubrany w czarne, białym sznurem przepasane, szaty, niesie krzyż czarny (bez Zbawiciela) z uczepioną doń koroną cierniową. Obok niego postępują dwaj, z płonącymi w czarnych lichtarzach świecami. Dalej idą starsi Arcybractwa, podobnie ubrani, trzymając w dłoniach pięknie rzeźbione berła, reszta zaś posiada długie czarne laski, zaopatrzone w różne godła Arcybractwa, lub w pożółkłe ze starości (ponad 300 lat) czaszki ludzkie. Modlą się ci t.zw. "męcarze" na klęczkach z podniesionemi w górę rękami przez cały czas modłów, lub leżąc krzyżem na posadzce kaplicy.
Do Arcybractwa tego ma leżą prócz opisanych Braci także i Siosftry. Poznaje się je podczas procesyj po czarnych pelerynkach, nakładanych na zwykłe ubranie.

Źródło: Światowid nr 44 (690) - 30.10.1937, str.14

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Konfederatki na Madagaskarze

Znany podróżnik mjr. Lepecki, który bawił niedawno na Madagaskarze dla zbadania możliwości emigracyjnych na tej wyspie odkrył tam plemię tubylców (na zdjęciu), noszących polskie konfederatki. Wprowadził je tam August Maurycy Beniowski (1741 - 1786), unieśmiertelniony przez Słowackiego. W r. 1772 dwór francuski powierza Beniowskiemu wyprawę na Madagaskar. Beniowski ogłasza się królem wyspy, popada w konflikt z Francją i ginie w walce z jej wojskami.

Źródło: Światowid nr 40 (686) - 02.10.1937, str.3

czwartek, 7 sierpnia 2008

Przed budową meczetu w Warszawie

Wśród mniejszości narodowych w Polsce znajdują się również Tatarzy. Najwięcej jest ich na Kresach Wschodnich w województwach Wileńskiem i Nowogródzkiem. Należą oni do 19 parafij. Głową kościoła muzułmańskiego w Polsce jest mufti dr Jakób Szynkiewicz, zamieszkały stale w Wilnie. Ostatnio odbył on sześciomiesięczną podróż po Egipcie i Indjach, gdzie podejmowano go z wielką gościnnością. Od dwunastu lat istnieje Związek Tatarów w Warszawie, którego prezesem jest p. Abdul Hamid Churamowicz, członek zarządu Towarzystw Polsko-Tureckiego i Polsko-Irańskiego. Związek ten przystąpił obecnie do budowy meczetu w naszej stolicy. Polscy Tatarzy, kochający szczerze Rzeczpospolitą wydają własny miesięcznik p.t. "Życie tatarskie", którego redaktorem jest pułkownik Stefan Tuhacz-Baranowski.

Źródło: Światowid nr 4 (690) - 30.10.1937, str.7

sobota, 12 lipca 2008

Młodzież etiopska pod znaku liktorskiego

W pojęciu faszystowskiej polityki kolonialnej - kolonje, a zwłaszcza ich czarni mieszkańcy, nie mogą być wyzyskiwani przez Macierz-Ojczyznę.
Etjopja wiec nie stanie się w rękach Italji cytryną, którą wyciska się do ostatniej kropli, aby nasyciwszy się, odrzucić wyschniętą. Wręcz przeciwnie, Włosi nie będą wyzyskiwać czarnych ludów Etjopji, lecz z nieuświadomionych uczynią uświadomionych, będą ich uczyć i wspomagać.
Lud abisyński (mówię tu o prawdziwym, krzywdzonym ludzie abisyńskim, nie opłaconym i psutym złotem wrogów Italji, lub bezpośrednio zainteresowanym w trwałości istniejącego systemu barbarzyńskiego rządu Negusa) zrozumiał to, a te dowody wiary i zaufania stanowią dla faszystow najwyższą nagrodę.
"Imperjum ludzi i ludu" — określił w dniu 3 października ub. roku w dniu ogłoszenia Imperjum Benito Mussolini.
I właśnie dlatego od pierwszego dnia rząd włoski zajął się palącem zagadnieniem zdrowotności kraju.
Obecnie każdy chory ma w Etjopji własne łóżko i dach nad głową, który go chroni od słońca i niepogody. Trędowaci są leczeni i pielęgnowani zgodnie z najnowszemi metodami. Z lekarzy wojskowych większość pozostaje jeszcze w tym kraju w celu zaprowadzenia higjeny i podniesienia zdrowotności. Misjonarze katoliccy, po większej części w mundurach wojskowych, niosą wszędzie swoją ofiarną pomoc.
Dzieci podlegają szczepieniu, słabsze zaś leczeniu. Nieco starsze, w wieku sześciu do ośmiu lat wcielane są do formacyj Balilla, tak samo jak w miastach i wsiach włoskich, jak w Rzymie lub Medjolanie. Dostają białe spodenki i czarne koszulki i podzielone są na bataljony po sto osób każdy. Głodu te dzieci nie muszą teraz zaspokajać żebractwem lub kradzieżami zboża i owoców, tak jak to miało miejsce dawniej. Obecnie mają swój własny nowozbudowany dom i własne świetlice, które rozbrzmiewają ich dziecięcymi głosikami. Dzieci nie tułają się po ulicach, są syte i wesołe, uczą się pisać w swych zeszytach, śpiewać Giovinezzę i oddawać "cześć" na sposób rzymski.
Co z nich wyrośnie w przyszłości? Pełni sił i wigoru pracownicy Cesarstwa, żołnierze, których Imperjum tak może być pewne, jak Rzym pewien był swych legionistów, którzy go umocnili własną krwią. Wiadomo, że dzieci włoskie ofiarowały wspaniałomyślnie swe podarki gwiazdkowe dzieciom etjopskim. Gwiazdka faszystowska, przyniosła tym dzieciom jedzenie, słodycze, zabawki. Któreż z nich dostawało pod rządami Negusa podarki na Boże Narodzenie i ma Wielkanoc? Pewien jestem, że pomysł zabawek dla Etjopji jest pomysłem czysto włoskim, tak samo jak idea wolności dla jej obywateli.
Podaję przykłady:
W Bessie, gdzie formacje młodzieży faszystowskiej są już bardzo liczne, z okazji choinki faszystowskiej wręczono dzieciom: przeszło 500 paczek, pozatem dyplomy i książeczki oszczędnościowe na 100 lirów każda, wręczone najlepszym uczniom tego miasta, odznaczonym za postępy w języku włoskim. W prowincji Galla i Sidama, gdzie błąkają się jeszcze resztki legendarnego wojska etjopskiego istnieje obecnie 5 szkół włoskich, zbudowanych w ciągu niewielu tygodni, wraz z ogrodami, natryskami i wszelkiemi urządzeniami. To już nie są czcze słowa, ale fakty niezbite. Włosi, jak widać, sięgnęli odrazu do podstaw, bo oni zrozumieli, że kolonizacja to ekspansja. To dla nich nie hazardowa impreza, lecz powolne i systematyczne budowanie trwałego bogactwa, które niewolnych stopniowo przemieni w wolnych, słabych w mocnych. Tak głęboki przewrót społeczny wymaga zdecydowanego podejścia. Nie wystarczy przejechać te ziemie konno wzdłuż i wszerz, nie wystarczy poszybować nad niemi potężnymi samolotami - trzeba jeszcze te ziemie kochać, użyźnić i uświęcić wybudowaniem nowych domów, uświęcić ogniskiem rodzin, które z nich uczynią Ojczyznę o zgóry wytkniętej przyszłości, o życiu i obyczajach zgodnych z rzeczywistemi potrzebami i uczuciami jej mieszkańców.
Luigi Cini

Źródło: Światowid nr 29 (675) - 17.07.1937, str.12

sobota, 7 czerwca 2008

Mussolini w Libji

W tych dniach powrócił Mussolini z podróży inspekcyjnej do Libji, gdzie był gorąco przyjmowany. W przemówieniach swych, wygłaszanych do tubylców w Trypolitanji Duce podkreślił, że jest zdecydowanym przyjacielem Islamu. Odwdzięczając się za tę przyjaźń, Arabowie wręczyli Mussoliniemu szablę Islamu. Nie potrzeba dodawać, że libijska podróż Mussoliniego posiada swą wymowę polityczną, w pierwszym rzędzie przeciwko Anglji.

Źródło: Światowid nr 13 (659) - 27.03.1937, str.9