Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1934. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1934. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2009

Skrzydła na kulach

Znany konstruktor Borys von Loutzkoy z Berlina sporządził nowy model samolotu, który po ziemi porusza się nie na kołach, ale na miękkich gumowych kulach. Próby lądowania z tym nowym aparatem wypadły doskonale, nawet na nierównym terenie. Bardzo być może, że w niedługim czasie kule zastąpią zupełnie dawne koła. Na zdjęciu aparat von Loutzkoy'a, na prawo u góry jego portret.

Źródło: Światowid nr 16 (505) - 14.04.1934, str.5

czwartek, 9 kwietnia 2009

Oj, te podatki!...

Na wyspie Quessant, leżącej u zachodniego wybrzeża Bretanji jest zwyczaj, że jeżeli mężczyzna nie ma pieniędzy na uiszczenie podatków gminnych, to wtedy należytość tę odrabia jego żona, tłukąc kamienie. Podobne udogodnienie wprowadzono niedawno i u nas, pozwalając zaległości podatkowe spłacać robocizną i dostawą szutru i kamieni, potrzebnych do budowy dróg. Niestety, jak dotąd, rezultat tych zarządzeń jest znikomy, i pomimo, że już od miesiąca mamy wiosenną pogodę, na drogach naszych panuje martwa cisza. Na zdjęciu wieśniaczki z wyspy Quessant, tłukące kamienie.

Żródło: Światowid nr 15 (504) - 07.04.1934, str.3

piątek, 20 marca 2009

Wystawa samochodowa w Berlinie

W Berlinie otwarto wystawę samochodową, w której bierze udział około 300 fabryk. Obrazuje ona dorobek przemysłu niemieckiego w dziedzinie budowy maszyn, który wypada naprawdę imponująco. Fabryki niemieckie produkują bowiem wozy od najbardziej luksusowych do najtańszych, dostępnych nawet dla urzędniczej kieszeni. Dość wspomnieć, że na wystawie są modele wozów kosztujących wszystkiego 1.225 mk., wyposażonych we wszystkie nowoczesne szykany i mogących śmiało konkurować z produkcją amerykańską i francuską. Przeważają karoserje aerodynamiczne, jako zmniejszające opór powietrza w szybkiej jeździe. Prawdziwy szał aerodynamiczny ogarnął fabrykantów, którzy wzorując się na Ameryce, starają się swoim wozom nadać kształt nowoczesny. Synchroniczna skrzynka biegów, „zawieszany motor", wolne koło, oliwne hamulce, łamane osie i bezszumne biegi, są wyposażeniem każdego lepszego wozu. W dziedzinie konstrukcyjnej zauważyć należy powrót do motorów cztero-cylindrowyeh, jako bezkonkurencyjnych przy wozach tanich. Bardzo wiele fabryk przeszło na napęd na przednie koła. Superbalony wyparły już prawie zupełnie dawne pneumatyki. A ogólne wrażenie? Widać, że cały świat motoryzuje się w zawrotnem tempie. Motor i dobra droga stały się bowiem wykładnikiem postępu...

Typowy nowoczesny wóz o karoserji aerodynamicznej.

Zmotoryzowana kuchnia polowa.

Dwupiętrowy autobus, o 45 miejscach, zwany „Zeppelinem drogowym".

Tani wóz „Framo", kosztujący 1225 mk.

Źródło: Światowid nr 12 (501) - 17.03.1934, str.15

środa, 11 marca 2009

Pomnik bohaterskich żołnierzy japońskich

Trzej żołnierze japońscy Kitagawa, Sakue i Enoshita, którzy wysadzili w powietrze pozycję chińską, zgóry wiedząc, że stracą życie, doczekali się w niedługim czasie wspaniałego uczczenia ich bohaterskiego czynu. Oto zbudowano im w Tokio kamienny pomnik-grobowiec, przypominający ujęciem kompozycyjnem znaną grupę Rodinowską „Mieszczanie z Calais". Zdjęcie nasze przedstawia pracę przy ostatecznem wykończaniu pomnika, tuż przed jego odsłonięciem.

Źródło: Światowid nr 11 (500) - 10.03.1934, str.5

poniedziałek, 23 lutego 2009

Na ślubnym kobiercu

W ubiegły czwartek odbył się w Kościeliskach ślub p. wiceministra Aleksandra Bobkowskiego z p. Heleną primo voto Zwisłocką, córką p. Prezydenta Rzplitej. Błogosławieństwa udzielił parze nowożeńców miejscowy proboszcz ks. kanonik Humpola. Po ślubie młoda para podejmowana była serdecznie przez p. Prezydenta i Jego małżonkę, którzy obecnie zamieszkują willę „Dworek" w Zakopanem. Na zdjęciu p. Prezydent z małżonką, parą nowożeńców i gośćmi weselnymi.

Źródło: Światowid nr 18 (497) - 17.02.1934, str.2

środa, 28 stycznia 2009

Typki

Pierwsze taksówki pojawiły się w Warszawie w 1921 r. Początkowo były pomalowane na kolor granatowy, teraz zaś są brudno-popielate i naokół karoserji mają pas biało-czerwony. Obecnie jest w Warszawie 4.000 taksówek, przeważnie należących do starszych, mocno rozklekotanych roczników. Kierowcy warszawscy nie różnią się niczem od swoich kolegów z Paryża, Londynu, czy Berlina. Jeżdżą doskonale, orientują się w lot co do gościa i zaglądają chętnie do rozlicznych barów, aby w gronie kolegów zalać robaka i poskarżyć się na zły los.

Dorożkarzy nazywają w Warszawie „sałaciarzami". Nie potrzeba dodawać, że żyją oni stale na stopie wojennej z szoferami, utważając ich za największych swoich wrogów. Dorożki warszawskie są czyste i eleganckie, choć już nie dorównują przedwojennym. Zdawało się przez jakiś czas, że dorożki znikną zupełnie z ulic Warszawy, teraz jednak wobec upadku automobilizmu zaczyna się ich renesans.

Uliczny sprzedawca jest najpopularniejszą figurą w śródmieściu. Sprzedaje książki, grzebienie, podwiązki, lusterka, „najnowsze wynalazki", zachwalając krzykliwym głosem, od rana do nocy swój tani towar. A ludzie przystają, oglądają i kupują, zwłaszcza, że sprzedawca zawsze zapewnia ich, że jest to towar kupiony na licytacji za bezcen. Przeważnie jednak jest to ostatniorzędna tandeta, nie warta funta kłaków. Ale ludzie muszą żyć, więc też na Marszałkowskiej i na Nowym Świecie wciąż słychać okrzyki: „Do słodkie gruszki i jabłka, do szaliki i skarpetki, za jedne 50 groszy".

Wystarczy spojrzeć na minę tego człowieka, aby zrozumieć, że reprezentuje on zawód w całym tego słowa znaczeniu nieintratny. Któż bowiem dzisiaj posługuje się posłańcem, w erze telefonów, telegramów i swobody towarzyskiej. Któż dzisiaj do swojej ukochanej posyła dyskretne bileciki, skoro każdej chwili bez długich ceregieli może się z nią umówić, bez zbytecznego pośrednictwa.. Więc posłaniec siedzi bezczynnie i śpi.

Za rosyjskich czasów dozorcy kamieniczni czuli na sobie ciężką rękę najeźdźcy, który nie pozwalał na żadne żarty, kazał im od rana do nocy pilnować domu i zamiatać ulice. W niepodległej i zjednoczonej Polsce stróże przemianowali się przedewszystkiem na „dozorców", zaprzestali dyżurów w bramie, zamiatania ulic i wywalczyli sobie różne przywileje, tak, że dzisiaj łatwiej usunąć z posady wysokiego dygnitarza, aniżeli stróża. Z tem wszystkięm wśród typków Warszawy reprezentują oni wysoką klasę, szczególnie ci przedwojenni. Zdobycie stanowiska dozorcy jest marzeniem chłopów podmiejskich. Chętnie też płacą oni wysokie odstępne, aby tylko znaleźć się w „dyżurce".

Źródło: Światowid nr 5 (494) - 27.01.1934, str.17

środa, 26 listopada 2008

Uśmiech kronprinza


W Rzymie odbyły się międzynarodowe konkursy hippiczne, w których wzięła udział także ekipa polska, nie odniosła jednak sukcesów, gdyż konie nasze nie dopisały. Puhar narodów zdobyli Włosi. Dzielnie spisali się także i Niemcy. Wśród gości znajdujących się na trybunie honorowej powszechną uwagę zwracał b. kronprinz niemiecki, Wilhelm. Starał się być popularnym i po rozgrywkach chętnie mieszał się z tłumem i rozmawiał z zawodnikami, z wyszukaną uprzejmością zwracając się szczególnie do Francuzów. Jakże zmieniają się czasy: dowódca armji niemieckiej z pod Verdun prawi komplementy Francuzom (na zdjęciu). Prawdziwa idylla.

Źródło: Światowid nr 21 (510) - 19.05.1934, str.3

wtorek, 30 września 2008

Zawody strzeleckie-korespondencyjne Polska-Estonja

W sobotę i niedzielę rozegrane zostały w Warszawie Międzypaństwowe Zawody Korespondencyjne Strzeleckie Polska-Estonja. Polscy zawodnicy strzelali na strzelnicy wojskowej na Bielanach i przy ul. Łazienkowskiej, a estońscy w Tallinie. W ogólnej punktacji zwycięstwo odniosła Estonja, która wygrała obie konkurencje zarówno drużynowo, jak i indywidualnie. Najlepszymi strzelcami estońskimi okazali się Liiver i Pörn, a z Polaków Rutecki i Matusiak. Na zdjęciu fragment strzelnicy przy ul. Łazienkowskiej w czasie meczu. Stoją w pierwszym rzędzie od prawej: Maciejowski, ppłk Felsztyn i attache wojsk. estoński por. Schreder.

Źródło: Światowid nr 35 (524) - 25.08.1934, str.2

wtorek, 19 sierpnia 2008

Chrzciny w Mödling

W Mödling pod Wiedniem odbyły się uroczyste chrzciny najmłodszej córeczki Antoniego Habsburga i jego żony Ileany, siostry króla rumuńskiego. Matką chrzestną była królowa Marja rumuńska. Arcyksiąże Antoni jest znakomitym lotnikiem. Przed dwoma laty brał on udział w Challenge'u i przelatywał wówczas przez Polskę. Na zdjęciu w pośrodku księżniczka Ileana z córką, obok królowa Marja, na prawo arcyksiążę Antoni ze swym najstarszym synkiem.

Źródło: Światowid nr 6 (495) - 03.02.1934, str.10

sobota, 16 sierpnia 2008

Niemiłe postrzyżyny

Z okazji Zaduszek podążyły do Warszawy całe tłumy żebraków z prowincji, aby ustawić się u bram cmentarza na Powązkach i na Bródnie i prosić "litosierne" serca o grosik. Przybyli więc ślepcy, chromi, głusi, kalecy bez rąk i bez nóg, niemowy i jąkały, spodziewając się dobrego żniwa. Ależ jakie rozczarowanie ich spotkało! Na polecenie władz administracyjnych policja państwowa przytrzymała wszystkich tych żebraków i odstawiła ich naprzód do kąpieliska przy ul. Spokojnej, a potem do specjalnie przygotowanego domu przy ul. Okopowej 59. Żebraków odwszono, ostrzyżono i ogolono, a potem odesłano do miejsca zamieszkania. Strach więc padł na dziadów. Niedobitki ich pouciekały ze stolicy i teraz można chodzić całemi godzinami po Warszawie, a nie zobaczy się żebraka. Ta akcja władz administracyjnych zasługuje ze wszechmiar na pochwałę, gdyż żebractwo było plagą Warszawy. Teraz kolej na inne miasta.

Źródło: Światowid nr 46 (535) - 11.11.1934, str.4

wtorek, 12 sierpnia 2008

Wycieczka z Torunia w Berlinie

Dnia 31 ub. m. przybyła do Berlina wycieczka z Pomorza, głównie z Torunia, liczącą ponad 600 osób. Na dworcu udekorowanym flagami o barwach polskich i niemieckich powitała ich muzyka oddziałów szturmowych, a szef propagandy Schulze wygłosił przemówienie, w którem podkreślił, że nic tak nie przyczynia się do wzajemnego poznania, jak wycieczki Polaków do Niemiec i Niemców do Polski. Na zakończenie szef Schulze wzniósł okrzyk na cześć Marszałka Piłsudskiego i kanclerza Hitlera, który wszyscy powtórzyli z zapałem. Wycieczka zabawiła w Berlinie przez sześć dni.

Źródło: Światowid nr 46 (535) - 11.11.1934, str.3

sobota, 19 lipca 2008

Wizyta floty sowieckiej w Gdyni

W ubiegły poniedziałek zawinęła do Gdyni pod dowództwem admirała Gallera eskadra sowieckich okrętów wojennych, złożona z pancernika "Marat" i kontrtorpedowców "Kalinin" i "Wołodarskij". Admirał Galler wraz z 15-tu oficerami sowieckimi udał się następnie do Warszawy, aby przypatrzeć się zawodom challenge'owym i złożyć oficjalne wizyty. Na zdjęciu powitanie admirała Gallera na dworcu warszawskim.

Źródło: Światowid nr 37 (526) - 08.09.1934, str.7

środa, 16 lipca 2008

Zgon Błażeja Czepca

Jedną z głównych osób „Wesela" Wyspiańskiego jest chłop Czepiec, mający w sobie powagę piastowska, okrutną fantazję i będący uosobieniem siły, zdrowia i realizmu. Modelem tej scenicznej postaci był chłop Błażej Czepiec, który przed kilku dniami zmarł ze starości w Bronowicach Wielkich pod Krakowem, przeżywszy lat 80.
Wyspiański poznał Czepca na weselu poety Rydla, który żenił się z chłopką, z bronowicką dziewczyną. W małej izbie weselnej stłoczyły się wtedy dwa światy: chłopski, porywczy, kipiący życiem i pozbawiony sentymentów i
inteligencki, wyczerpany nerwowo, fantazjujący i niezdolny do czynu. Ta izba stała się dla poety przekrojem Polski na przełomie XIX i XX wieku i dlatego przeniósł ją do teatru i unieśmiertelnił mocą swego genjuszu.
Trzeba przyznać, że jeżeli Czepiec z "Wesela" jest postacią wspaniałą, to i pierwowzór jej był indywidualnością
potężną. Czepiec, stuprocentowy chłop, nosił się do końca życia po krakowsku. Chłopisko to było ogromne. Jego prawdziwie słowiańską twarz, okalały długie, siwe włosy. Gospodarował na kilku morgach. Od dłuższego czasu już niedomagał. Umarł prawie nagle, we śnie. Pogrzeb jego zgromadził liczne rzesze włościaństwa i przedstawicieli inteligencji, żegnających w nim historyczną postać chłopa, który stał się symbolem czasów, kiedy to społeczeństwo polskie jęczące w niewoli, spoglądało na chłopa, jak na tego, który Polskę wyzwoli.

Źródło: Światowid nr 48 (537) - 24.11.1934, str.7

poniedziałek, 7 lipca 2008

Przed sądem wojennym

Przed sądem wojennym w Bukareszcie rozpoczął się proces przeciwko sprawcom zamachu na premjera Duca, który dnia 29 grudnia 1933 został przez nich zabity strzałami rewolwerowymi w Sinaja. Wedle aktu oskarżenia, zamachowcy i ich towarzysze należą do tajnej faszystowskiej organizacji - nazywającej się "Gwardją żelazną", która postanowiła drogą terroru i zamachu stanu ująć władzę w ręce. W skład sądu wchodzi pięciu generałów. Bronią z urzędu oficerowie. Rozprawa potrwa około miesiąca ponieważ przed sądem przesunie się 800 świadków. Oskarżeni bronią się, oświadczając że "Żelazna gwardia" była organizacją legalną, że nie planowała żadnego zamachu i że nie może ponosić odpowiedzialności za zamach, który był dziełem indywidualnym, podyktowanym przez patrjotyzm kilku zapaleńców, chcących Rumunję uwolnić od człowieka, który ich zdaniem krajowi szkodził.

Źródło: Światowid nr 14 (503) - 31.03.1934, str.8

Pierwszy z lewej siedzi Corneliu Zelea Codreanu., w środku gen. Gheorghe Cantacuzino-Grănicerul, po prawej Alexandru C. Cuza

sobota, 24 maja 2008

Jedzie, jedzie na welocypedzie

Niebywałą sensację wywołał swego czasu w Europie wynalazek t. zw. welocypedu, który później przekształcił się powoli w rower. Wynaleziony w połowie XIX-go wieku przechodził liczne ewolucje i wreszcie około roku 1870 pojawił się na ulicach Anglji. Była to maszyna na dzisiejsze nasze gusty mocno dziwaczna. Z przodu znajdowało się olbrzymie koło z pedałami a koło tylne było karykaturalnie małe. Wejście na tego rodzaju maszynę było nielada sztuką, a w razie przewrócenia się można się było rozbić w kawałki. Oczywiście szybkość welocypedu była śmieszna w porównaniu z dzisiejszą szybkością zgrabnego i lekkiego roweru. Niejednokrotnie welocypedy można oglądać jeszcze na rozmaitych biegach kolarskich, które przedstawiają historję rozwoju kolarstwa. Ciekawy jest jednak fakt, że są jeszcze amatorzy welocypedu, którzy ani rusz nie chcą go zdradzić na rzecz nowoczesnego roweru. Jest taki Anglik w Londynie, który codziennie rano wyjeżdża, jak przed 60-ciu laty, na swoim welocypedzie i paraduje po ulicach. Amatorką welocypedu jest również pewna artystka paryska. Oczywiście w porze większego ruchu tego rodzaju spacer byłby niemożliwością.

Źródło: Światowid nr 22 (511) - 26.05.1934, str. 10

środa, 30 kwietnia 2008

Olbrzym na szczudłach

Amerykański wynalazca Walter Nilsson z Los Angeles skonstruował szczudła, na których może chodzić zachowując przy tem pozycję siedzącą. Szczudłami podobnego typu posługiwano się dotąd dla celów reklamy. Mister Nilsson przechadzkę na tych karkołomnych szczudłach traktuje jako sport. Przyjemnie mu, że może chodzić po ulicach i patrzeć na wszystkich z góry.

Źródło: Światowid nr 15 (504) - 07.04.1934, str.10

niedziela, 27 kwietnia 2008

Episkopat Polski na Jasnej Górze

W tych dniach odbyła się na Jasnej Górze pod Częstochową wielka konferencja Episkopatu polskiego w której wzięli udział: (siedzący od lewej ku prawej) J. E. ks. biskup Okoniewski z Chełmna, J. E. ks. biskup Kocyłowski (gr. kat.) z Przemyśla, J. E. książę Metropolita Sapieha z Krakowa, J. Em. ks. kard. Kakowski z Warszawy, J. E. Nuncjusz Apost. ks. Marmaggi, J. Em. Prymas Polski ks. kard. Hlond z Poznania, J. E. Metropolita Jałbrzykowski z Wilna, J. E. ks. arcybiskup Gall z Warszawy, J. E. ks. biskup Przeździecki z Siedlec, J. E. ks. biskup Łukomski z Łomży - dalej (stojący za nimi): J. E. ks. biskup-sufragan Szlagowski z Warszawy, J. E. ks. biskup Adamski z Katowic, J. E. ks. biskup Łosiński z Kielc, J. E. ks. biskup Lisowski z Tarnowa, J. E. ks. biskup-sufragan Niemira z Pińska, J. E. ks. biskup Bukraba z Pińska, J. E. ks. biskup-sufragan Owczarek z Włocławka, J. E. ks. biskup-sufragan Rospond z Krakowa, J. E. ks. biskup-sufragan Baziak ze Lwowa, J. E. ks. biskup-sufragan Tomczak z Łodzi, J. E. ks. biskup-sufragan Dembek z Łomży - oraz (stojący za nimi): J. E. ks. biskup-sufragan Bromboszcz z Mysłowic, J. E. ks. biskup-sufragan Tomaka z Przemyśla, J. E. ks. biskup-sufragan Komar z Tarnowa, J. E. ks. biskup polowy Gawlina z Warszawy i J. E. ks. biskup Buczko ze Lwowa. Dostojni uczestnicy obrad powzięli szereg doniosłych uchwał, związanych z aktualnemi potrzebami życia religijnego w naszem państwie.

Źródło: Światowid nr 39 (528) - 22.09.1934, str. 24

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Ucieczka niebezpiecznych bandytów

Policja badająca zejście do kanału, którym uciekło 58 skazańców z więzienia w Barcelonie.

Źródło: Światowid nr 1 (490) - 01.01.1934, str. 6

czwartek, 17 kwietnia 2008

Jeszcze jedna rewolucja w Meksyku

Rząd meksykański, reprezentujący żywioły radykalne i lewicowe wprowadził do szkół powszechnych lekcje uświadomienia seksualnego. Zarządzenie to spotkało się z żywiołowym sprzeciwem komitetów rodzicielskich i studentów wydziału medycznego i prawniczego. Niebawem na ulicach większych miast pojawiły się tłumy, demonstrujące w sposób najgwałtowniejszy przeciwko rządowi. Policja musiała staczać formalne walki z napierającymi tłumami, przyczem oczywiście nie obeszło się bez zabitych i rannych. Rozruchy i rewolucje nie są w Meksyku nowością. Są one bowiem tam na porządku dziennym, wywołują je jednak przeważnie albo ambitni generałowie, albo wielcy aferzyści przemysłowi, którzy przy zmianie rządu pragną obłowić się i uzyskać koncesje n.p. naftowe. Tym razem jednak na ulicę wyszli gnębieni i prześladowani katolicy, którym odebrano wszystkie prawa, jakie Kościół posiada w krajach cywilizowanych.

Źródło: Światowid nr 20 (509) - 12.05.1934, str. 11

wtorek, 15 kwietnia 2008

Denaturat

Plakat zaprojektowany przez pp. Sandecką i Nowickiego, otrzymał I nagrodę na Konkursie Monopolu Spirytusowego.

Źródło: Światowid, nr 21 (510) - 19.05.1934, str. 21